niedziela, 16 kwietnia 2017

| 129 | 'Córka doskonała' Amanda Prowse

Nr. recenzji: 129
Tytuł: 'Córka doskonała'
Autor: Amanda Prowse
Tom: Jedyny
Liczba stron: 410
Data polskiego wydania: 17 marca 2017
Wydawnictwo: Kobiece
Ocena: 6+/10

Czego się spodziewałam sięgając po tę książkę? Sama nie wiem. Pewnie romansu. Dostałam jednak obyczajówkę, którą od pierwszej strony spisałam na straty. Moje zdanie jednak się odmieniło i to dość mocno...

Jacks miała marzenie bycia bizneswoman, cudowną matką i żoną wspaniałego człowieka. Ale było to dziewiętnaście lat temu. Teraz jest matką, której daleko do ideału, a jej wymarzony ukochany... Cóż, jakby wyjechał i ślad po nim zniknął. Co z marzeniami? Poszły na stos. Nie ma pieniędzy, jest za to schorowana matka, która sama już nie wie gdzie jest i co robi, dwójka dzieci potrzebujących pomocy w każdym momencie swojego życia, chociaż daliby sobie radę sami i... Pete - mąż, który mężem nigdy miał nie być. Cóż, on jest 'cudownym dzieckiem' tej książki... 
Marzenia jednak nigdy nie znikają. Nie, one się zmieniają. Czego teraz pragnie Jacks? Żeby jej ukochana córka poszła na wymarzony uniwersytet, znalazły się fundusze na nowy dom i oranżerię.


Na początku książka bardziej mi przypominała polską obyczajówkę, niedoszlifowaną, której nawet mianem 'dobrej' nie powinno się nazywać. Ani tu akcji, ani niczego. Powoli brnęłam w lekturę, bo... miała w sobie to coś. Chciałam przeczytać, chociaż sama w sumie nie wiedziałam czemu. Coś mnie przyciągało. 
Więc się nie poddałam. Ach, to był dobry wybór. 
Długo czekałam, ale moje czekanie całe szczęście się opłaciło. To nie jest powieść, która ma nas oczarować pięknymi scenami, wartką akcją, czy... czymkolwiek innym, co jest typowe. Nie, to zeszło od pierwszej strony na drugi plan. Gdzie zatem podział się pierwszy? Zastanawianie się nad tym zajęło mi trochę czasu, ale było warto. Z chęcią wam go przybliżę, ale niestety muszę zacząć od początku...


Na pierwszy ogień wezmę bohaterkę, bo tu będzie trochę narzekania. Bardziej beznadziejnej istoty to z lupą szukać. Jest tak perfidnie niedoskonała, że myślałam w pewnym momencie, że wstanę i ją zamorduję. Ale nie, wtedy by w niebie/piekle narzekała, a ja nie będę przecież nikogo kolejnego narażać na utratę cierpliwości, a później zdrowia. Co robi Jacks? Narzeka jak to jej w życiu źle. Narzeka i narzeka, i narzeka... No szału dostać można. Wszyscy są 'be', a ona jest poszkodowaną szarą myszką. Dlaczego? Bo coś nie jest tak, jak sobie wymarzyła. A przecież może być jeszcze gorzej! O nieeee, to już torturowanie naszej biednej bohaterki! Jak ona przeżyje takie znęcanie się?! (...) Dajcie ludzie spokój. Ma wspaniałego męża i nie pracuje. Jedynymi jej obowiązkami jest opieka nad dziećmi i matką, od czasu do czasu coś posprząta. I ona ma ciężkie życie. Co mają powiedzieć matki, które i pracują na pełen etat, i muszą ogarniać dom oraz dzieci? 


Musiałam sobie zrobić w ciągu czytania przerwę, by sięgnąć po lekturę szkolną. Powracaliśmy do 'Skąpca' Moliera. Przeczytałam, zdałam i powróciłam do 'Córki...'. 
Wtedy mnie uderzyło. Dostałam w twarz podsumowaniem. Autorka, podobnie jak Molier, wyśmiewa się z pewnych zachowań. Nie ma absolutnie żadnej szansy, żebyśmy polubili naszą bohaterkę. Więc z każdego jej zachowania możemy wyciągnąć naukę. Wszystko co robi, wszystko co nam gra na nerwach, możemy przełożyć na nasze życie. Ile razy mięliśmy dość, więc pisaliśmy do najlepszej przyjaciółki by sobie ponarzekać? Kiedy nawrzeszczeliśmy na kogoś, bo... się nawinął? Nikt z nas nie jest ideałem. Nie damy rady być nim, bo nie ma czegoś takiego poza naszymi snami. 

Poza morałem chyba nie mam czego się doszukiwać w tej powieści. Fabuła została napisana pod niego, bohaterowie zostali wykreowani... Generalnie brakuje mi słów, bo ta książka taka była. Jednowieczorówka aż do bólu. Przeczytać, zrozumieć, zapomnieć. Raczej nie zostanie mi w pamięci na długo, bo nie ma co zostawać po prostu. Dobrze było sobie uświadomić kim nie chcę się stać, ale poza tym - czy ja wiem... Nie żałuję przeczytania, ale też pewnie nigdy do niej nie wrócę, bo niczym wspaniałym mnie nie ubodła. Ach! Zapomniałabym. Uświadomiła mi, że warto trzymać się schematu -> najpierw studia - potem miłość. Jednak nie jestem pewna, czy to nie miało działać w tą drugą stronę, że miłość przezwycięży wszystko. 

Dam mocne 6+/10. Kto będzie miał ochotę, ten przeczyta. Reszta sobie odpuści. Możemy dać 'Córkę doskonałą' w prezencie najbardziej męczącej narzekaniem osobie, jaką znamy. Jaki będzie efekt? Albo a) zostaniemy z kłótnią 'co ty za dziwne książki mi kupujesz', albo b) do tej osoby to trafi. Wybór należy do was. :) 
Ja wyniosłam coś z tej lektury. Nie za dużo, aczkolwiek zdecydowanie wyniosłam. 

Bardzo dziękuję za egzemplarz recenzencki:

15 komentarzy:

  1. W miarę ciekawa pozycja :) wezmę ją pod uwagę.
    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Tytul kojarzy mi się z matką, która po trupach dąży do tego, by jej córka doścignęła jej niespełnione marzenia.
    Nie lubię książek obyczajowych. Pete, to imię od razu mi się skojarzyło z Igrzyskami Śmierci.
    Słabo brzmi książka, średnia ocena.
    Szkoda mojego cennego czasu. c:
    http://screatlieve.blogspot.com/
    http://www.youtube.com/watch?v=fq-Q8bYT6UA

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka raczej nie w moim guście, jak na razie mam dosyć irytujących bohaterów.
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo, że książka nie w moim guście, trochę mnie zaciekawiła. Być może się na nią skuszę :)

    Zapraszam do siebie na rozdanie kochana: http://momentdlamnieee.blogspot.com/2017/04/niespodzianka-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Denerwująca, narzekająca, irytująca etc główna bohaterka? Sorry, odpadam XD
    Książka ma fajną czcionkę na okładce. W sensie ta w tytule :D

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  6. Ech, nie cierpię takich wiecznie użalających się nad sobą bohaterów, ale skoro autorka chciała dzięki nim pokazać pewne postawy i wyciągnąć morał... to zwracam honor. Ale po książkę i tak raczej nie sięgnę z zwyczajnego powodu, że nie przepadam za literaturą obyczajową ;)
    Pozdrawiam, Zaksiążkowana

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe
    pozdrawiam ;) Tomek z moc recenzji

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka raczej nie dla mnie :P Opis mnie nie za specjalnie zaciekawił, mam wrażenie, że książka będzie dość nudnawa, a ja lubię przygody, akcję i te sprawy. Dlatego raczej ją sobie odpuszczę :/
    Buziaki :*
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja zdecydowanie odpuszczam! W sumie nawet gdybyś polecała to i tak bym nie miała ochoty bo a)nie moje klimaty b) opis to wedlug mnie jeden wielki schemat.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. och, zdecydowanie książka nie dla mnie :P nie przepadam za obyczajówkami, a opis głównej bohaterki cóż... chyba bym z nią nie wytrzymała :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię, jak w książkach, jak wlasnie np. w ,,Skąpcu''postacie są tak przedstawione, w może nawet trochę w sposób ironiczny.

    julia-skorupka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak zwykle rzetelna recenzja, myślę że chętnie przeczytałabym tę książkę. Myślę że opieka nad dziećmi i starzejącymi się rodzicami jest pracą na cały etat i nie dziwię się bohaterce, że narzeka na swój los :)
    http://www.altealeszczynska.blog

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie słyszałam o niej, ale wygląda ciekawie.

    Mam nadzieję, że wpadniesz również do mnie!
    spiked-soul.blogspot.com

    Elwira Charmuszko

    OdpowiedzUsuń
  14. Może się na nią skuszę :)

    agnesssja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)