czwartek, 23 marca 2017

| 124 | 'Love me never' Sara Wolf

Nr. recenzji: 124
Tytuł: 'Love me never'
Autor: Sara Wolf
Tom: 1
Liczba stron: 280
Data polskiego wydania: 23 marzec 2017
Wydawnictwo: Amber
Ocena: 9/10
 
 W takich momentach jak ten, oczywiście obwiniam wydawnictwo Amber, że wydaje tak... dobre książki. To jedna z tych książek, które od razu wiem, jak ocenię. Czuję się, jakby autorka przed napisaniem zajrzała do mojego serduszka i wyczytała, co takiej osobie się na pewno spodoba. Znowu nie mogłam robić niczego innego, oprócz czytania. Momentalnie moje myśli zajęła historia Isis...

Główna bohaterka ma problem. No, ale kto ich nie ma? Chociaż, może nie wyobrażajcie sobie tu od razu jakiejś choroby. Nie, dziewczyna po prostu wyrzekła się miłości raz na zawsze. Od ponad trzech lat nie była zakochana i zamierza dotrzymać 'ślubów' przez kolejne sto. Chłopcy to dupki i nie ma ochoty się z nimi zadawać. 
Aż do czasu, gdy nadchodzą mroczne dni i zostaje wypowiedziana wojna. 'Lodowy Książę' Jack obraził najlepszą przyjaciółkę Isis. Zaczęło się od ciosu prosto w twarz, jednak jak się skończy nie wie nikt. Jakie sekrety skrywa najprzystojniejszy i najbardziej inteligentny chłopak w liceum East Summit? 

Tak, wiem, że właśnie wyobraziliście sobie zakończenie. Do tego jest ono schematyczne aż do bólu, więc może właśnie od niego zacznę i od razu wybiję wam je z głowy. Więc: ja lubię mieć na ostatniej stronie kwiatuszki, serduszka i czwórkę dzieciaków, jednak pani Wolf nie podziela mojego zdania. Przynajmniej w ostatnim czasie. Ciągle mam nadzieję na mój ukochany schemacik w trzecim tomie... Ale na to będę narzekać następnym razem. Co tutaj mamy? Hm... Zakończenie boli, aczkolwiek nie do tego stopnia, żebym zaczęła rzucać czytnikiem za okno. Nie mam zamiaru płakać, nic z tych rzeczy... Niemniej prosiłabym o kolejne trzysta stron (albo najlepiej dwa razy tyle), już na jutro, bo kac książkowy mnie ogarnął i nie chce mnie wypuścić ze swoich szponów...

'Jak tu przyśpieszyć premierę tak, by była jutro...? Ja dam radę!'



Styl autorki jest niesamowity. Pisze lekko, zwięźle i na temat, czyli tak, byśmy się nie nudzili, ale wręcz przeciwnie - byśmy szybciutko się wkręcili i już nie odchodzili, a przecież o to chodzi. Fabuła jest ciekawie wymyślona, chociaż zalatuje prostym romansem, to jednak ma w sobie to 'coś'. Do tekstu zostały wplecione tajemnice, więc możemy jedynie spróbować odkryć swojego wewnętrznego Sherlocka Holemsa, który już i tak jest na gifie powyżej...Poza tym, książka łączy cięższe tematy życia codziennego z tymi lekkimi. Przeplata je dodatkowo z humorem, a to co wychodzi z tej mieszanki... Jest wprost niesamowite. Do tego stopnia, że gdybym mogła wybrać książkę (a może serię, bo w pierwszym tomie chyba nie umiałabym się zamknąć), którą chciałabym czytać na okrągło, to mam swojego faworyta z kwietnia. Wiecie co jest najlepsze? Pierwsza część to faktycznie nawet nie romans. Nie, nie, nie! To jest jedynie, jakby 'wstęp do romansu', czyli coś, co kocham ponad życie... 
 
 
  Podoba mi się, że ta książka jest tak niezwykła. Pomimo tego, że akcja rozgrywa się w liceum, to nie ma tu ani jednego schematu z nim związanego. Nie da się przewidzieć tego, co się zdarzy na kolejnej stronie. Akcja została bardzo starannie zaplanowana. Poza tym, 'Love me never' zostało napisane wręcz z przytupem. Gdy bohaterowie coś robią, to robią to z pasją. Rzucają się szybko na głęboką wodę, przeklinają, kiedy zalewają ich fale, jednak starają się radzić sobie z tym jak najlepiej. Nie ma tu zabawy z omijaniem wstydliwych wydarzeń, czy unikaniem rozmów. Nie! Jak czegoś chcę, to to robię i tyle. Jedynie w pewnym momencie Jack chciał chwilę przerwy z wojną. Pewnie się zastanawiacie, jak to się mogło skończyć. Już przybywam z pomocą: dostał po tyłku i to dość bardzo. Przykre, nie? Następnym razem podejmie właściwszą dla serca czytelnika decyzję... 

Zapowiedź następnego akapitu...
Główna bohaterka jest świetnie wykreowana, jeszcze tak hardej postaci nie poznałam. Łączy w sobie wszystkie cechy, które cenię. Jest sarkastyczna, potrafi sobie poradzić, lubi żartować i bezproblemowo rozpoczyna wojnę. Posiada jednak też normalne cechy: stara się być miła, jest ufna i pod wierzchnią warstwą ogra, naprawdę bardzo wrażliwa. Jedynie dwie rzeczy, jeżeli chodzi o kreowanie bohaterów, mi przeszkadzały. Isis ma na imię ISIS. Przez pół książki kminiłam, dlaczego ona ma na imię, jak hmm... 'salaficka organizacja terrorystyczna oraz samozwańczy kalifat'. (Sądzę, że ciocia Wikipedia dobrze wam to wytłumaczyła.) No cóż, skrótu Isis od Izabelle jeszcze nie słyszałam, ale trzeba być otwartym na nowe zdrobnienia. 
Miałam też dziwne odczucie, jakoby podobieństwo pomiędzy główną bohaterką a Jackiem było zbyt duże. No wiecie, podobne reakcje, ciągłe porównywanie ich... Lekka przesada. Ale nie narzekam, bo bardzo polubiłam ich charaktery.

Oczywiście muszę zakończyć pochwaleniem grafika, który jest na dobrej drodze do normalnych, pięknych okładek. Czcionki już opanowane, z każdą kolejną książką wydawnictwa Amber są coraz ciekawsze i lepiej się odznaczające. Cień na okładce jest już czymś ponad zwykłe zdjęcia, więc widać progres. Samo zdjęcie jest ciekawie zrobione. Dorzuciłabym jakieś ornamenty lub coś podobnego i byłoby miodzio. Niestety jestem jedynie mistrzem painta, więc nie zaprezentuję swojej propozycji. Ale wiecie, parę szlaczków zawsze dobrze wygląda. Nie znam ani jednej książki, na której coś podobnego wyglądałoby źle. Właśnie mnie olśniło, że takie zestawienie najbrzydszych okładek mogłoby być ciekawym zabiegiem. Co o tym sądzicie? Chcielibyście zobaczyć coś podobnego?
 
 
Kończąc, moja ogólna ocena to 9/10. Już się nie mogę doczekać, aż dorwę drugą część! Mam nadzieję, że jej premiera będzie jak najszybciej. A wy, Drodzy Czytelnicy, nie traćcie czasu! Już dzisiaj sięgnijcie po tą książkę, bo naprawdę warto. Polecam szczególnie osobom, pragnącym dobrego romansu, który rozbawi i rozkocha w sobie. Macie naprawdę sporo - bo aż 271 stron - by się zakochać i poddać jego magii. Ja  za to uwielbiam tą książkę i naprawdę, naprawdę Was zapraszam do jej poznania!
 
Za egzemplarz serdecznie dziękuję:

34 komentarze:

  1. Nie słyszałam o tej książce. Zainteresowałaś mnie i z chęcią się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie się skuszę - wydaje się być w moim guście :) Pozdrawiam i zapraszam do siebie: http://tworze-czytam-fotografuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam o tej książce, ale mnie zainteresowałaś. Chyba wiem, co przeczytam w najbliższym czasie. :)
    La-karolla.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żeby ci się spodobała! <3

      Usuń
  4. Różne opinie o tej książce spotykam. Jednym to "wyrzekanie się miłości" przez główną bohaterkę przeszkadza, inni są z lektury zadowoleni. Jestem ciekawa, co zamiast jednorożcow i tęczy na koniec zaserwowała autorka, ale nie na tyle, żeby po książkę siegać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, różne gusta są - tego nie zmienimy ;) Moim zdaniem to wyrzeczenie było ciekawe, bo to jedna z pierwszych bohaterek literatury młodzieżowej, która nie biega za chłopakami XD

      Usuń
  5. Właśnie coś mi nie grało z tym imieniem Isis... Ale widać ty też zwróciłaś na to uwagę XD
    Brzmi to jak jeden wielki schemat, ale jednak trochę mnie zaciekawiłaś

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo to imię jest dziwne XDD Jest schemat, ale zmieniony w połowie, więc ogólnie taka specyficzna ta książka XD

      Usuń
  6. Nie słyszałam przedtem o tej książce :) Nawet mnie nią zainteresowałaś :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam przedtem o tej książce :) Nawet mnie nią zainteresowałaś :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie słyszałam o tej książce. Bardzo interesująco napisana recenzja, gdybym miała córkę w Twoim wieku kupiłabym jej tę książkę!
    http://altealeszczynska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka zdecydowanie nie dla mnie :P Nie poczułam między nami tej chemii. Mam wrażenie, że kompletnie by mi się nie spodobała, dlatego raczej po nią sięgać nie będę. Ale cieszę się, że tobie się spodobała :D Dobrze, że zakończenie nie jest schematyczne :)
    Buziaki :*
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trudno, inne gusta mamy XD Moim zdaniem jak na młodzieżówkę jest zdecydowanie warta przeczytania. Mam stosik podobnych, tylko o wiele gorszych XD

      Usuń
  10. Zdecydowanie stawiam na sensacyjne i kryminały,jak mogę to i pół dnia przeleżę czytając. Pozdrawiam serdecznie i miłego weekendu życzę. Stasiek z www.stanislawgorny.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie słyszałam jeszcze o tej książce, ciekawa jestem jakie wrażenie na mnie zrobi. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  12. Brzmi naprawdę świetnie. Poza tym genialna opinia. Ogromnie zachęciłaś mnie do sięgnięcia po tą pozycję :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O nie słyszałam o niej. Na pewno się muszę skusić na tą książkę. Wydaje mi się genialna.
    mój blog

    OdpowiedzUsuń
  14. Przyznam się szczerze, żeś mnie zachęciła. Gusta mamy podobne, romans romansem... No i co teraz? Tyle książków tak mało czasu. Zostań moim Sherlockiem i wymyśl mi jakiś stopczas bo ja tego nie ogarnę XD
    A tak na poważnie: serio, nie mam czasu... a chcę <3
    Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, dobra Kinga. Potrzebny mi będzie roczny zapas czekolady, spawarka, teleport i szczeniaczek. Zaraz sprawimy sobie klepsydrę. ;*

      Usuń
  15. O tej książce jeszcze nie słyszałam, ale dzięki Twojej recenzji, którą swoją drogą bardzo ciekawie napisałaś, przyciągnęła moją uwagę :)
    Dodaję ją do listy pozycji do przeczytania ^^

    Buziaki! ♥

    Obsession With Books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! <3 Mam nadzieję, że się spodoba.
      Buziaki ;*

      Usuń
  16. Romanse to zdecydowanie nie moje klimaty, więc tutaj sobie odpuszczę :)
    Pozdrawiam!
    Zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trudno... Ale spójrz na to jak na młodzieżówkę! W pierwszej części naprawdę na wierzch wychodzi głównie humor, więc warto przeczytać.

      Usuń

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)