sobota, 29 sierpnia 2015

| 23 | Zabójczyni i Imperium Adarlanu Sarah J. Maas - recenzja

Nr. recenzji: 23
Tytuł: Zabójczyni i Imperium Adarlanu
  Autor: Sarah J. Maas
Tom: 4 opowieści do Szklanego Tronu
Liczba stron: 125
Data polskiego wydania: 2015
Wydawnictwo: Uroboros
  Gatunek: Fantasy
Ocena: 6/10
 
 
 Czwarta nowelka. Na tą chwilę ostatnia wydana w Polsce. Czy była szokująco dobra i jestem pewna, że powrócę do tej książki jeszcze milion razy? Nie. 
Niestety tym razem nie udało się autorce zwrócić naszej uwagi w żadną stronę. Możemy się spokojnie skopić na porównywaniu jej z innymi i na tym tle wypada dość słabo. Na pewno jest lepsza niż pierwsza cześć, ale okazała się bardzo przewidywalna. Za bardzo. Opowiada wydarzenia zaraz po zakończeniu poprzedniej części. Nie rozumiem, po co wydawać te opowiadania osobno, jeżeli stanowią nieodłączną całość. Pewnie dla kasy. Innej możliwości niestety nie ma, a trzeba przyznać 20 zł za 130 stron to na prawdę sporo. 
 
Sam i Celaena chcą się całkowicie oddzielić od Gildii Zabójców. Spłacili cały dług, ale niestety zostali z niczym. Dlatego podejmują się ostatniego zadania. Muszą zabić Ioana Jayne'a i Rourke'a Farrena. Jest to bardzo trudne zadanie i wszyscy uświadamiają ich, że jest zbyt trudne - wręcz niewykonalne. Jednak nasi bohaterowie zbyt rozpaczliwie potrzebują pieniędzy, żeby pomyśleć o innym rozwiązaniu. Wiedzą, że są najlepsi i że tylko oni mogą ich zabić.
 Ale czy im się uda? Kto przeczytał Szklany tron zna już zakończenie. 

Główna bohaterka przechodzi kolejną przemianę. Dostaje dużo lekcji od samego losu. Wie, jakich czynów powinna się wystrzegać w przyszłości i po przeczytaniu Korony w mroku widzimy, że pamięta. Nie chce, żeby ktokolwiek jeszcze musiał cierpieć, bo ona dokona tych samych, złych wyborów. Wystrzega się tego jak ognia. Nadal jest łatwowierna i trochę egoistyczna, ale jednocześnie pełna werwy, impulsywna i nic nie jest w stanie jej powstrzymać, gdy ustanowi sobie jakiś cel.
 
 Osobą dla mnie nadal niejasną jest Arobynn. Kolejny raz udowadnia nam, że tak na prawdę niczego o nim nie wiemy. Zachowuje się jakby kochał naszą bohaterkę, ale jednocześnie jej nienawidził. Zna każdą postać jaka kiedykolwiek pojawia się w książce. Ma wszystko pod kontrolą mimo, że człowiek tego nie potrafi zauważyć przez ponad połowę czasu. 
Chciałabym się dowiedzieć o nim czegoś więcej i mam nadzieję, że w następnych tomach będzie go dużo. Na prawdę interesujące może okazać się jego życie, to jakim sposobem osiągnął aktualną pozycję i jakie są jego knowania. On ma jakiś większy plan. Wszyscy dookoła biorą w nim jakiś udział. Nawet (tak jak Celaena) nieświadomie. 

Podobało mi się, że tym razem Sam się trochę usamodzielnił. Nie jest już opisany tak samo jak Chaol, czego nie mogłam znieść, więc w sumie bardziej go polubiłam. Autorka nadała mu styl i dopiero teraz zaczęła go dobrze kreować. Już nie ma mowy o żadnym podobieństwie do innych postaci. Przedstawiony dość realistycznie, ma wiele wad i trochę zalet. Jak każdy człowiek. Nie jest już panem idealnym. Tutaj zdecydowanie na plus.
 
 Fabuła trochę gorsza od tej z poprzednich dwóch tomów. Nie jest na tyle rozwinięta, żebym nie czuła niedosytu i stała się bardziej przewidywalna. Tak jak to napisałam już, w którejś z poprzednich recenzji autorka próbuje. Czasem jej wychodzi [tak jak w Czerwonej Pustyni i Podziemnym Świecie], ale może też nie wyjść [Władca piratów]. Tym razem chciała pójść trochę na łatwiznę i jej to nie wyszło za dobrze. Wplotła sporo zwrotów akcji, ale w sumie tekst był bardzo przewidywalny. Jeszcze przed zaczęciem czytania wiedziałam jak się skończy.
Język jest dobry, słowa nie powtarzają się często - nie mam się tutaj do czego przyczepić.
 
Okładka w dalszym ciągu pozostała taka sama, więc nie mam nawet o czym napisać. Kto czytał recenzje poprzednich części wie, co o tym sądzę. Kto nie czytał - tego zapraszam serdecznie aby poświęcił chwilę. 
 
Reasumując: Lekka i ciekawa, ale jednocześnie trochę gorsza od poprzednich części. W sumie była dobra. Nie bardzo dobra, nie rewelacyjna, ale też nie przeciętna, czy słaba. 
Nie muszę was zachęcać do przeczytania, bo kogo urzekły inne części - ten sięgnie także po tą. Recenzja jest krótka, bo sam tekst Zabójczyni jest zbyt krótki, żeby poświęcać mu większą ilość czasu - więcej myśleć nad dobrymi i złymi stronami niż czytać nie będę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Z miłą chęcią przeczytam co masz do powiedzenia, więc skomentuj i spowoduj u mnie euforię! Dziękuję. :)