sobota, 18 lutego 2017

| 117 | 'Był sobie pies' W. Bruce Cameron

Nr. recenzji: 117
Tytuł: 'Był sobie pies' 
vel 'Misja na czterech łapach'
Autor: W. Bruce Cameron
Tom: 1
Liczba stron: 390
Data polskiego wydania: 15 luty 2017
Wydawnictwo: Kobiece
Ocena: 10/10


 Muszę przyznać, że lekko wyprzedził mnie 'szał' na tą opowieść. Rzeczywiście, zauważyłam, że taka książka istnieje i że coś podobnego wchodzi do kin, jednak zazwyczaj im więcej opinii tym książka mniej do mnie trafia. Aczkolwiek przyznam szczerze, że uwielbiam zwierzęta. Kocham filmy o przyjaźni z końmi i psami, rzadziej oglądam filmy o kotach, ale była seria 'Psy i koty' - ona także zawładnęła moim sercem... Więc gdy dostałam propozycję zrecenzowania tej książki - nie wahałam się ani chwili. 

Wszystkie psy idą do Nieba. Zbyt dobrze nam służą, są zbyt dobrymi, troskliwymi istotkami, by tak nie było. Ale jaki jest sens ich życia? Bailey urodził się w dzikim środowisku i po odwiedzinach dzikiego schroniska, złamaniu łapki i serii innych niefortunnych zdarzeń w końcu odchodzi. Jednak chwilę później znowu się budzi, widząc... Matkę! Jakie jest jego zdziwienie, że znowu jest szczeniakiem. Tym razem znajduje swojego chłopca - Ethana, z którym spędza cudowne życie. Wiernie mu służy, a jego dobrotliwi państwo dbają o niego bardzo dobrze. Odchodzi szczęśliwy... I znowu budzi się jako szczeniak. Cóż, kto wie jaki plan ma los? 

środa, 15 lutego 2017

PRZEDPREMIEROWO: | 116 | Z życia kujona, czyli 'Pod presją' Michelle Falkoff

Nr. recenzji: 116
Tytuł: 'Pod presją'
Autor: Michelle Falkoff
Tom: 1
Liczba stron: 317
Data polskiego wydania: 25 luty 2017
Wydawnictwo: Feeria Young
Ocena: 9/10
 
Nie do końca byłam przekonana, jednak opis niesamowicie mnie zaciekawił. No w końcu ktoś napisał książkę o nas, kujonach... (Tak, tak, przyznaję się! Jestem kujonem jakich mało!) A poza tym, skojarzyło mi się to z dobrym kryminałem, więc stwierdziłam, że ryzyk fizyk, najwyżej mi się nie spodoba....

Kara jest prymuską. Z czym się to wiąże? Cały czas musi rywalizować. A to każe jej nieustannie się stresować. Poza tym, dziewczyna ma podchodzić do ważnego egzaminu. Wie, że jest przygotowana, jednak stres rozwija się, a podczas egzaminu zamienia w atak paniki. Dziewczyna nie wie, jak sobie z tym poradzić. Zawsze była perfekcyjna, jednak potrzebuje dobrze zdanego egzaminu, żeby się dostać na studia. Musi zdać i to z bardzo wysokimi notami... Znajduje rozwiązanie u swojej nowej przyjaciółki. Alex proponuje jej spróbowanie najnowszego leku na koncentrację - Novalertu. Kara nie jest przekonana, ale wie, że to jest jej jedyną szansą na idealne zdanie tego egzaminu. Niestety, w momencie, gdy kupuje lek, ktoś robi jej zdjęcie, a później za jego sprawą zaczyna ją szantażować...

sobota, 11 lutego 2017

PRZEDPREMIEROWO: | 115 | 'Kocham bohaterów' Susan Elizabeh Phillips

Nr. recenzji: 115
Tytuł: 'Kocham bohaterów'
Autor: Susan Elizabeth Phillips
Tom: 1
Liczba stron: 360
Data polskiego wydania: 7 luty 2017r.
Wydawnictwo: Amber
Ocena: 6/10
 Co mnie urzekło w tej książce aż tak, że pod natłokiem recenzenckich wyrwałam się, by przeczytać tą powieść?
Ano okładka... 

Ale nie tylko! Pani Susan Elizabeth Phillips zaufałam już parę miesięcy temu, gdy przyszło mi czytać 'Moją Pierwszą Gwiazdę'. Ja byłam entuzjastycznie nastawiona po przeczytaniu książki... a sporo Was, moich czytelników po przeczytaniu mojej recenzji. Doszły mnie słuchy, że niektórzy uważają ją za najlepszą... Kiedyś to przebiję!

niedziela, 29 stycznia 2017

| 114 | 'Margo' Tarryn Fisher

  Nr. recenzji: 114
Tytuł: 'Margo'
Autor: Tarryn Fisher
Tom: 1
Liczba stron: 360
Data polskiego wydania: 2016
Wydawnictwo: SQN
Ocena: 7/10

 Bardzo się ucieszyłam, gdy księgarnia pantomasz.pl zaoferowała mi egzemplarz recenzencki tejże książki. Wcześniej jakoś specjalnie nie nastawiałam się na przeczytanie tej propozycji - wydawało mi się, że jeśli już wydawać oszczędności na nowe powieści to tylko na łatwe i przyjemne (pozdrawiam osoby, które także mają tyle nauki, że w przerwach od podręczników są w stanie tknąć takie rzeczy - jesteście jak ja). Niemniej, gdy zobaczyłam e-mail bardzo się ucieszyłam. Chcę poszerzać swoje horyzonty, a recenzje 'Margo' są niesamowicie pozytywne - to trzeba przyznać. Kryminały nie są moim normalnym gatunkiem, bardziej się skupiam na romansach i na młodzieżówkach, jednak coraz bardziej zaczyna mi się podobać ten gatunek.

Wydaje mi się, że opis na okładce ledwo muska to, co rzeczywiście jest przedstawione. Margo rzeczywiście nie miała najlepszego dzieciństwa i poznała Jonaha, z którym połączyła ją wspaniała przyjaźń. Razem zaczęli śledztwo, lecz mięli inne przeznaczenie. Jonah wyjeżdża, a matka dziewczyny umiera. Ciężko się nie rozsypać w takiej sytuacji. Każdy inaczej przeżywa żałobę, jedni zamykają się w sobie, inni szukają zemsty. Do której grupy należy nasza główna bohaterka? Cóż, nawet na okładce znajdziecie cytat: 'Oko za oko. Krzywda za krzywdę. Ból za ból', to chyba wam już dokładnie zdążyło wytłumaczyć wszystko. A jeśli nie to weźcie się za serial 'Sherlock', bo już po drugim odcinku będziecie próbowali rozszyfrować każdego napotkanego człeka, gwarantuję. Jeju, to jest tak świetny serial...

Jeżeli byście mnie spytali, czy mi się podobało, z wahaniem, ale odpowiedziałabym, że tak. Jednak, gdybyście to zrobili 200-300 stron temu, to groziłabym, że tak mi się podoba, iż nawet sobie wyrzucę to ścierweczko przez okno, wtedy będę w pełni szczęścia. Kinga to przeżyła i szczerze mówiąc, jakoś nie zazdroszczę, bo potrafię być niesamowitą jędzą... Pozdrowienia! Nawiasem mówiąc ma też bloga, więc możemy się wspólnymi siłami odwdzięczyć za te tragiczne przeżycia i wpaść na niego -> Książki Bez Tajemnic. ;* Wracając, na początku nie pojmowałam cudowności tej książki.  Wręcz przeciwnie, byłam pewna, że jest chora i absolutnie nie rozumiałam jej fenomenu. Dopiero, gdy dotarło do mnie, że historia rzeczywiście jest o seryjnym mordercy, to stopniowo zaczynało mi się podobać, a docierając do posłowia, już byłam pewna, że baaardzo mi się podobało.

Wiecie dlaczego? Możecie strzelać, bo recenzja tej powieści jest na co drugim blogu, być może mamy z blogerkami jakieś podobne odczucia, czy coś takiego...
Daję wam czas na zastanowienie... 3, 2, 1...

Margo nie zabija dla przyjemności. Nie wynajduje sobie ofiary, rzucając rzutkami po mapie, ani nic takiego. Ona chce pomścić poranionych. Zabija jedynie osoby, które przewiniły - biły dzieci, gwałciły lub zabijały. Długo myślałam, zanim doszłam do wniosku, że dziewczyna tak naprawdę nie jest zła. Chce bronić niewinnych i karać tych, którzy nie przestrzegają praw człowieka, a w szczególności krzywdzących dzieci. Czym jej zachowanie różni się od zachowania, dajmy na to, Sherlocka? Albo jakiegokolwiek innego detektywa lub policjanta, pracującego z prawdziwymi przestępcami - gdzie parę razy kogoś zamordowali? Być może nie planują wszystkiego tak dokładnie, ich zachowanie jest wypadkiem, w większości przypadków nie chcą, by zabójca się wymknął, ale Margo też nie jest zła do szpiku kości. Co tam dalej...

Dziewczyna ma problemy psychiczne - gdyby usunąć wszystkie przemyślenia, byłabym skłonna dać tej powieści nawet, powiedzmy 9/10, jednak z nimi, zasługuje na co najwyżej 7. Kolega uświadomił mnie, że dzięki temu Margo jest tak prawdziwa. W większości mordercy mają nie po kolei w głowie. No, ale mimo wszystko. Gdy najpierw to się mówi, jak bardzo chce się zabić, potem dokładnie - szczegół po szczególe, planuje zbrodnię, a na deser zaczyna żałować i płakać... Nie przesadzamy przypadkiem? Rozumiem, gdyby to się zdarzyło raz, ale niestety działo się tak po trzech zbrodniach, z tego co pamiętam... Nie wiem, jak dla mnie to przesada.

Styl pisania pani Fisher jest specyficzny. Preferuje krótkie rozdziały, książka posiada ich aż 51. To także z początku niesamowicie mnie wkurzało. Wyobraźcie sobie, że powieść ma ok. 350 stron, a dobre 40 jest pustych lub w połowie zapisanych, bo trzeba było zakończyć lub rozpocząć rozdział? Żal i rozpacz. Bohaterowie są dobrze wykreowani, ale niektóre momenty wywoływały we mnie niezłą konsternację. UWAGA MAŁY SPOILER: W pewnym momencie terapeutka mówi Margo, że jej najlepszy przyjaciel zmarł parę lat wcześniej. Pokazane są artykuły o śmierci, tłumaczenie... Wniosek? Ma aż takie problemy z głową, że go wymyśliła? No dobra można i tak, czytam dalej... Chłopak idzie na spotkanie z główną bohaterką i jej przyjaciółmi, a oni... także go widzą. Jak jest to wytłumaczone? HAHA, nijak ;* Chyba, że ja coś przegapiłam.

Okej, na deserek zachwalę wydanie, perfekcyjne wydanie. Okładka samym wyglądem powala z nóg. A teraz wyobraźcie sobie, że jest matowa. Jaka książka ma matową okładkę? Mało która i to właśnie dlatego tak bardzo mi się podoba. Wnętrze jest śliskie - idealne! A czcionka, jaką zapisano fragmenty recenzji i nazwiska autorów... Dajcie mi jeszcze! <3 SQN stajecie się moim osobistym pionierem na rynku okładek...

Dam 7/10. Czy warto czytać? Książka pisana jest z perspektywy seryjnego mordercy. W sumie to jest to nawet ciekawa perspektywa, ale dość nienormalna. No, ale jakby mogła być normalna, skoro raczej nie spotykam się z morderstwami na co dzień, nie zabijam i znam to jedynie z telewizji... (SHERLOCKA!). 


Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję:






Nie tak prosto w podróży pstrykać fotki... Myślałam, że dam radę, ale niektóre mi się rozmazały :/

wtorek, 24 stycznia 2017

| 113 | 'Zrywając z diabłem' Anna Kłossowska, Simon Dziak-Czekan








 Nr. recenzji: 113
Tytuł: 'Zrywając z diabłem'
Autor: Anna Kłossowska, Simon Dziak-Czekan
Tom: 1*
Liczba stron: 300
Data polskiego wydania: 2016
Wydawnictwo: SPDC Publishing CO
Ocena: 6/10

Po książkę sięgnęłam głównie dlatego, że zaciekawił mnie opis. Niby nic specjalnego, ale muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie spotkałam się z książką fabularną o biznesie. O jego prowadzeniu, problemach i życiu z nim. Jednak nie poradnikowo, nie sztucznie... lecz z fabułą, szczerze i prawdziwie. Wiele faktów mogłabym poddać wątpliwości, ale prawda jest taka, że być może gdzieś tam, w głębi Polski - taki główny bohater naprawdę istnieje.

piątek, 6 stycznia 2017

| 112 | "Latarnia Umarłych" Leszek Herman

Nr. recenzji: 112
Tytuł: Latarnia Umarłych
Autor: Leszek Herman
Tom: 1*
Liczba stron: 604
Data polskiego wydania: 23 listopada 2016
Wydawnictwo: Muza
Ocena: 7/10
 *jednocześnie jednotomówka i druga część 'Sedinum', chyba bohaterowie się powtarzają, z tego co zrozumiałam, ale nie brakowało mi żadnej informacji. 
Coraz bardziej się przekonuję do polskich autorów. Najpierw pan Remigiusz Mróz rozkochał mnie w swoich powieściach, a teraz nadszedł pan Leszek Herman, który już na okładce został porównany do pana Dana Browna. Sama bardziej bym się skłoniła ku Stiegowi Larsonowi, chociaż czytając jego książkę dobrnęłam do połowy, bo nie czułam się gotowa na taką literaturę... Styl jest podobny, ale pan Herman mimo wszystko bardziej do mnie trafił.

Paulina, Igor i Johann zostają wplątani w kolejną mroczną zagadkę dotyczącą morderstwa. Tym razem do dziewczyny dzwoni pan Karol z fascynującą historią. Słyszał, że ta robi reportaż o czymś, co go bezpośrednio dotyczyło. Paulina zgadza się na odczytanie tajemnic dziennika pana Karola, jednak gdy druga partia skanów ma dojść... Pan Karol zostaje w tajemniczych okolicznościach zamordowany. Co takiego skrywa tajemniczy dziennik, że ktoś był gotów za niego mordować?